Aktualności
WORLD CARP CLASSIC-LAC DE MADINE 2011 -RELACJA-K.MRÓZ   Data: 24 grudzień 2011


Witam Wszystkich

Chcę podzielić się z wami moimi przeżyciami po najbardziej prestiżowych zawodach w świecie karpiowym, jakimi są World Carp Classic, w których to miąłem okazje wziasc udział. Impreza ta w tym roku odbyła się po raz kolejny na znanym francuskim jeziorze Lac de Madine. Piękna woda oraz piękne ryby.



 
Na zawody te propozycje wyjazdu dostałem od Leszka Ruteckiego na tegorocznych Mistrzostwach Polski Karpiarzy. Leszek zaproponował mi czy chciałbym dołączyć do jednego z jego trzech(2 osobowych) teamow ktore będą startowały na WCC. Odpowiedz była natychmiastowa I oczywiście pozytywna. Miąłem być w parze z Marcinem Malczewskim. Po długim oczekiwaniu w końcu nadszedł upragniony wrzesień I czas wyjazdu.  Ja wraz z kolega Krzyskiem Charmuszko, który tez bierze udział w zawodach ruszamy z UK. Cala reszta mojego teamu ma dojechać z Polski. Na miejsce dotarliśmy już w sobotę rano, niedługo po nas dotarła tez wycieczka z PL. Mile powitanie ze wszystkimi I bierzemy się za rozkładanie obozowiska, rejestracje pontonów oraz zawodników

Podczas rejestracji odbywało się również losowanie kolejności, w której mięliśmy losować w poniedziałek stanowiska, na których będziemy łowić. Marcin wyciągnął dla nas numer 121 na 124 możliwe. Czyli tragedia. Oznacza to ze będziemy losować jako jedni z ostatnich, co przy podwójnym losowaniu ktore ma tu miejsce nie wróżyło nic dobrego. Na WCC obowiązuje podwójne losowanie, swimow, czyli drużyna po pierwszym losie może go odrzucić I losować drugi raz, ale ten jest już ostateczny. Te ostatnie teamy maja już same, odrzutki nie chciane przez innych. Ogólnie wszyscy z naszego teamu mieli dalekie numery. Leszek I Mirek 86, Marcin I Piotrek 104, no I my 121, Krzysiek, z którym przyjechałem 115. Zaczęliśmy fatalnie, ale nie łamiemy się i bierzemy to wszyscy na wesoło, sobota minęła na rejestracjach i rozbijaniu biwaku. Niedziela tez zleciała szybko i  w fajnym towarzystwie, obok nas biwakowali Anglicy, którzy tez mieli losować w kolejności jako 119 i 123,czyli podobnie do nas:-) mięliśmy wiec wspólny temat do narzekań i pocieszaliśmy się nawzajem. 

W niedziele postanowiliśmy wziąć udział w zawodach sportowych “Gladiators Games”, ktore miały być w poniedziałek, są to zawody miedzy teamami w rożnych konkurencjach typu, przeciągnie liny, trzymanie obciążenia na wyprostowanych rękach, czy napełnianie wody w wodery, przejście w nich ok 20m i przy pomocy kolegów wyląc wodę do wiadra, czas no to 2min, wygrywa ten kto napełni najwięcej wiader w tym czasie.

Pomyśleliśmy ze fajnie będzie przed wieczornym losowaniem miejsc trochę się wyluzować i nabrać ducha walki przed zawodami, a jeszcze fajniej było by je wygrać. W poniedziałek wiec o 14tej stajemy wszyscy w bojowych nastrojach do zawodów “Gladiators Games”, każda konkurencje wygrywamy, jesteśmy bezkonkurencyjni!! W finale ( przeciąganie liny) pokonaliśmy holendrów z CARP CONNECTION , którzy byli nie zwyciężeni od kilku lat, mieli już nawet swoich fanów.

Tak wiec zwycięstwo nad nimi jeszcze bardziej cieszyło, POLSKA, GORA!! Rutecki Team Poland 1 miejsce w zawodach the “Gladiators Games”!!! W końcu jakiś  miły akcent na tej imprezie. O godz. 20tej zaczęło się losowanie, jako pierwsi od nas z teamu losował Leszek z Mirkiem, W pierwszym losie wylosowali ULTIME peg, 12 która odrzucili, nie był to dobry wybór jak się okazało później, bo drugi los dal im stanowisko 13 w sektorze BOEL BAITS, jest chyba najgorszy sektor na tej wodzie – załamka. Jako drudzy od nas byli Marcin z Piotrkiem, i pech chciał ze tez wylosowali BOEL BAITS peg 6, no to można powiedzieć ze już 2 nasze drużyny nie powalczą o dobre miejsca, jedynie maja szanse na największa rybę zawodów lub sector. Zostajemy my, ale nie możemy już liczyć na nic dobrego, bo wszystkie dobre swimy poschodziły już do setnego numeru. Na mapce kolejno odhaczelem miejsca ktore już poszły, wybór był coraz mniejszy. Gdy przyszła nasza kolei w worku zostały tylko 4 losy, a w nich 3 bomby i jeden swim, który byśmy chcieli. Był to peg 9 w PVTV,   w tym sektorze rok temu jakieś ryby łowiono. Napewno nie chcieliśmy stanowiska nr 5 w BOEL BAITS, ktore tez jeszcze został w puli. Przyszła nasza kolej, Marcin losował jako pierwszy, otwiera los a tam 5tka  w BOEL BAITS!!! No to ładnie. No nic ja poprawiam, wkładam rękę,wyciągam los, otwieram  i co widzę?? peg 9 PVTV !!   UFF odetchnęliśmy razem.

 



 

Nie  było to stanowisko na wygranie zawodów, ale nalewno najlepsze z tych ktore zostały. Po losowaniu w nie najlepszych nastrojach wróciliśmy do obozowiska, krotka wymiana zdań odnośnie losowania, parę wskazówek od Leszka odnośnie wylosowanych miejsc (on zna ta woda bardzo dobrze, jeździ na WCC od kilku lat, wiec polegaliśmy głownie na jego radach ) i do namiotów spać, rano o 7ej wyjazd na stanowiska. Około 7.30 Byslimy już na naszym miejscu i rokladalismy biwak, mięliśmy sporo czasu, bo do 14tej nie można było wypływać na wode, przyszykowalimsy wiec sobie kije, pody, ponton itp. Po naszej lewej siedzieli Włosi, a po prawej Czesi, dogadaliśmy się z nimi, dokąd mniej więcej łowimy, żeby potem nie było żadnych problemów na zawodach. O godz. 14tej wystrzał z racy rozpaczał  zawody.


Wypływam  wiec na wodę celem wysondowania łowiska, do drugiego brzegu mięliśmy około 200m i był on porośnięty trzcina, wyglądało to całkiem dobrze dopóki nie podpłynęliśmy bliżej, okazało się ze nie ma szans dostania się do nich gdyż zielsko wychodzi daleko w wodę (ok30m) i było bardzo gęste, szukałem wiec czegoś tuz przed nim, dopiero na głębokości Ok 2.7m było na tyle czysto żeby moc położyć zestawy, po spuszczeniu kamery okazało się ze dno w tym miejscu jest miękkie i glina, nie wyglądało to dobrze, po drodze nie mielsimy żadnych górek, ustawiłem wiec 2 markery na spadku 2.7M  i 3m i splynelem do brzegu, kolei na Marcina, umówiliśmy się za ja obławiam prawa stronę łowiska a on lewa, po wysondowaniu i postawieniu markerów wywózka zestawów, nie było to łatwe, bo wiatr tego dnia wiał bardzo mocno, ale dzięki pomocy naszego teamrunnera Przemka daliśmy rade.


Pierwsza noc cisza, cały sektor bez ryby,tylko Rumuni, którzy zamykali nasz sektor na 16tce mieli kilka ryb, ale to miejsce było idealne, mieli  oni  jako jedyni dostęp do zatoki, cala ryba tam się czuła bezpieczna po tym pierwszym dniu zawodów jak wszyscy zaczęli pływać, sondować i sypać tony towaru do wody  . Peg ten, był na tyle dobry moim zdaniem ze miął szanse na wygranie całych zawodów, po drugiej nocy bez zmian, cały sektor milczy, tylko Rumuni maja już 6 ryb i są chyba na 1wszym miejscu,ale radość ich trwała krotko, właśnie dostają 3cia żółta kartkę i kończą się dla nich zawody, złamali 3 zasady, wywozili zestawy ponad 200m,w pontonie mieli nie pełnoletnia osobę, a przysłowiowy gwozd do trumny dobił ich teamrunner, który holował rybę,(co tez jest zabronione). Cieszą się wiec Niemcy, którzy siedzą po ich prawej stronie na 15ce, po następnej nocy u nas standard,(czyli nic oprócz drobnicy) a Niemcy za to zaczęli łowić ryby, po tym jak Rumuni pojechali do domu,oni teraz mieli dostęp do tej zatoki, czyli zmiana lidera w  PVTV, 13tka i 14tka tez dolowili po rybie, i to tyle w naszym sektorze, reszta stanowisk aż do ultimy bez karpia. Przewozimy zestawy,kombinujemy,ale bez skutku,mamy tylko w łowisku leszcze i plocie czas leci, Leszek tego dnia miął ładna rybę, ale pech chciał ze strącił,jak na złość Mirek z Tomkiem pojechali się wykąpać, a tu rolla na Leszka wędce, trzymał rybę Ok 20min na kiju dopóki nie wrócili, sam nie mógł po nią płynąc, gdyż według regulaminu jeden wędkarz musi zostać na brzegu, szkoda, mogła być największa ryba sektora, na drugi dzien. historia się powtarza u nas, i tez z Leszkiem związana,  przyjechał on do nas i pyta mnie czy chce się jechać wykąpać, bo on akurat jedzie, Ja się śmieje ze lepiej nie po tym, co u nich było, ale wkoncu pojechałem, ale wzielem ze sobą krótkofalówkę tak w razie, czego, nie odjechaliśmy kilku minut a Marcin krzyczy przez nią za rolla u mnie na kiju a on na wodzie wywozi zestaw! Spojrzeliśmy na siebie  z niedowierzaniem już mięliśmy zawracać, kiedy słyszymy ze już po rybie, przetarł plecionkę o cos na dnie, jak to mówią nieszczęścia chodzą parami, już nikt do końca zawodów nie pojechał  się kąpać.Do końca imprezy zostały 2 doby, ale nic już się nie wydarzyło, tylko Niemcy regularnie cos dola wiali, reszta sektora cisza.

 W niedziele o 7 rano koniec zawodów, prysznic, czyste ciuchy, i czekamy na ceremonie zakończenia zawodów. Na niej otrzymaliśmy nagrody za gladiatorów, kilka fotek,mile pożegnania ze wszystkimi i czas wracać. Ogólnie impreza super, kupę fajnych ludzi i niesamowita atmosfera, mimo ze nie polosowalismy,warto było jechać, na Madine tak naprawdę liczy się tylko około 10ciu stanowisk, jak je wylosujesz to masz szanse powalczyć o podium, a jak nie to wypadasz z gry. Za rok WCC odbędzie  się we Włoszech na jeziorze BOLSENA,tam podobno łowi cale jezioro wiec równe szanse dla wszystkich. Mam nadzieje ze przekonam się o tym osobiście. W tym roku  zwyciężyli Niemcy  na SBS z wynikiem 377kg!!(Nowy rekord Madine!!)

 
ZWYCIĘZCY WORLD CARP CLASIC 2011

    

ZWYCIĘZCY "GLADIATORS GAMES" RUTECKI TEAM POLAND
 

PAWEŁ KALBARCZYK I KAROL OLEJNIK ZAJĘLI 6 MIEJSCE (GRATULACJE!!!)

 

POLSKIE EKIPY PRAWIE W KOMPLECIE

 

 

POZDRAWIAM WSZYSTKICH I DO ZOBACZENIA NAD WODĄ
 
KRZYSZTOF MRÓZ
 
Statystyka:
Przeglądano: 1766
Ilość komentarzy: 0
Napisz recenzję Dalej
Informacje
Biuletyn
Chcesz być na bieżąco informowany o nowościach w sklepie ? Podaj nam swój e-mail aby otrzymywać sklepowy biuletyn.
E-mail:
Twoje imię:
Poczta Rutecki Team


Design by JAHman